Blog > Komentarze do wpisu
Jak powstaje obrazek

Kiedy zaczynam wyszywać przestaje istnieć dla mnie cały świat. Jestem ja i mój cud, który tworzę. Czy to nie jest egoizm? Zastanawiałam się już wiele razy nad tym. Ale człowiek czasem musi pomyśleć tylko o sobie zapominając o innych.

Na sam początek wybieram osobę, której chciałabym coś wyszyć. Zastanawiam się, jaka jest, co lubi robić, czym się interesuje. A później szperam w tysiącach wzorów, które mam. Ale wybieram tylko te z gazet. Z netu tylko małe obrazki. Gdy chcę zrobić coś większego, wolę gazetę. Zazwyczaj danej osobie pasuje kilka obrazków. I co wtedy? Wybieram ten, który mi się podoba najbardziej. Następnie szukam mulinę. Najpierw to, co mam w domu, a później wychodzę na zakupy. I kanwa oczywiście. Osobiście wolę wyszywać na tej zwykłej, nie sztywnej. Ale każdy lubi coś innego. Na kanwie rysuje kwadraty 10x10 krzyżyków. Łatwo wtedy liczyć wzór. I zaczynam wyszywać. Zawsze kolorami, nigdy linijkami. Wydaje mi się to łatwiejsze.

 

Kiedy kończę obrazek, potrafię wyszywać do późna w nocy. Chce jak najszybciej go zobaczyć w całości. Kolejnym etapem jest małe pranie i prasowanie. Każdy obrazek zabrudzi się podczas haftowania, zakurzy. Trzeba go troszkę odświeżyć. Słyszałam o tym, że powinno się je gotować z odrobiną mydła. Ja jednak robię zwykłą przepierkę ręczną. Wyprasowaną wyszywankę zanoszę do oprawienia, lub oprawiam sama w zwykłą antyramę (w zależności od możliwości). I obrazek jest gotowy.

 

Ten wisi u mnie w domu. Jakoś nie miałam serca go oddać zwłaszcza, że robiłam go z myślą o sobie. Podobnie, jak słoneczniki.

 

 

Do pokazanych wyżej słoneczników są jeszcze maki, ale nie mam na razie do nich wzoru. Ale może kiedyś… Przecież nie muszę zrobić wszystkiego od razu.

czwartek, 14 maja 2009, haftowaneslowa

Polecane wpisy

Rękodzieło - HAND MADE